Pokazywanie postów oznaczonych etykietą White Flowers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą White Flowers. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 czerwca 2014

MASKA BŁOTNA | WHITE FLOWERS.

Od zawsze uwielbiałam różnego rodzaju maseczki błotne do twarzy, glinki itp. Tym razem w moje ręce wpadła maska błotna z Morza Martwego White Flowers do twarzy jak i do ciała. Oryginalne błoto z Morza Martwego, pozyskane ręcznie, poddane procesowi suszenia na słońcu. Zachowuje wszystkie właściwości błota mokrego. Po otwarciu zawartość opakowania możesz zużywać stopniowo, przez dłuższy okres czasu.


Od producenta:
Skład: 100% błoto z Morza Martwego.
Maska błotna z Morza Martwego:
- regeneruje, pielęgnuje i odżywia skórę,
- oczyszcza i wygładza, pozostawiając skórę świeżą, matową i nawilżoną;
- pobudza krążenie krwi i metabolizm skórny
- jest szeroko stosowana w ośrodkach SPA do zabiegów antycellulitowych i przeciw rozstępom
- pozwala usunąć zmęczenie fizyczne i psychiczne
- może być ważnym uzupełnieniem w terapii trądziku, łuszczycy, atopowego zapalenia skóry, egzem czy łojotoku. 


Błotka używam najczęściej na... stopy. Świetnie złuszcza! Wydaje mi się, że odkryłam jego dodatkowe działanie :D Na twarz użyłam kilka razy i jestem zadowolona głównie z tego, że pozostawia skórę ładnie zmatowioną i oczyszcza z wągrów.  Maskę rozrabiamy z wodą aby była dosyć gęsta. Trzeba używać podczas przyrządzania bo możemy narobić niezłego bałaganu i podczas zmywania z ciała może pobrudzić prysznic. Przy nakładaniu na uda czułam lekkie grzanie i pieczenie ale tylko przez moment. Maska ma bardzo ładny delikatny zapach, który raczej nie powinien nikogo drażnić. Oczywiście zwracając uwagę na pojemność (500g) za 20 zł w Rossmannie- jest baaardzo wydajna!
Wydaje mi się, że każdy kto ma problem z zaskórnikami, szorstką skórą na ciele i twardymi stopami, maska błotna z White Flowers będzie idealna. 
Używałyście? Jakie są Wasze najlepsze produkty do oczyszczania skóry na twarzy? Buziaki!

środa, 4 czerwca 2014

MYDŁO BŁOTNO-SOLNE | WHITE FLOWERS.

Do mycia twarzy używam najczęściej płynów micelarnych albo żeli. Jakiś czas temu w moje ręce wpadło mydło błotno-solne w Morza Martwego firmy White Flowers. Postanowiłam sprawdzić jak to jest znów myć twarz mydłem. 


Pierwsze co zwróciło moją uwagę to dosyć intensywny zapach. Pierwszy raz umyłam nim twarz z użyciem elektrycznej szczotki do mycia twarzy.
Od producenta:
Mydło z solą i błotem z Morza Martwego polecane jest do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Szczególnie rekomendowanie jest do skóry mieszanej oraz z tendencją łojotokową. Mydło może stanowić istotne uzupełnienie terapii przeciwtrądzikowej, łuszczycy, egzemy i grzybicy. naturalne, bardzo wydajne mydło nie zawiera konserwantów, nawilżaczy i plastyfikatorów.
W trakcie używania mogą pojawić się się pęknięcia, co jest zjawiskiem naturalnym.

Skład: Sodium Tallowate, Sodium Chloride, Aqua, Maris Limus, Parfum, Eugenol, Limonene, Linalol, Buthylphenyl, Methylopropional, CI50415:1.




Do mycia ciała sprawdza się całkiem fajnie jednak radziłabym po kąpieli użyć balsamu. Dlaczego? Mydło ma duże skłonności do przesuszania i nie wydaje mi się, żeby był dobry do każdego rodzaju skóry/cery. Na twarzy po umyciu czułam okropne ściągnięcie. Dobrze oczyszcza ale wysusza niemiłosiernie! Potrzebna duża ilość kremu aby twarz stała się ponownie miękka i elastyczna. Cena mydełka do ok 9 zł w Rossmannie. 
Nie polecam osobom, które mają problem z suchością skóry, może sprawdziłby się na cerze suchej.

Dla mnie jest to nie wypał. Dobrze oczyszcza jednak uczucie po umyciu jest nie do zniesienia i błaga o nawilżenie. Spotkałyście się kiedyś z takim wysuszaczem? Buziaki :)